Venture Capital – kapitał na start
1.12.2004

Diagnosis Sp. z o.o. – strategia i konsekwencja

W roku 1997 założyłem w Gdańsku małą hurtownię, zajmującą się dystrybucją drobnego sprzętu medycznego do aptek i sklepów medycznych. Obecny mój wspólnik Adam Mocarski, którego poznałem na kongresie farmaceutycznym, prowadził podobną hurtownię w Białymstoku. W roku 1999 zdecydowaliśmy się połączyć nasze wysiłki tworząc jedną większą hurtownię obsługującą region Polski północnowschodniej. Rok później sprzedaliśmy naszą hurtownię firmie z Warszawy, która była wówczas liderem w branży, ale równocześnie – na zasadzie kontraktu menedżerskiego – zaczęliśmy dla tej firmy pracować. Po dwóch latach mając nowy bagaż doświadczeń, szerszą perspektywę spojrzenia na biznes i kontakty zagraniczne podjęliśmy jednak decyzję o stworzeniu nowej, własnej firmy. Zdecydowaliśmy się na kupienie niewielkiej – dopiero powstałej – spółki. Jej założyciel pracuje obecnie dla nas i ma także kilkuprocentowe udziały w Diagnosis. 

 

Kapitalizacja firmy była niewielka, bo zaledwie ok. 100 tys. zł. Przez pierwszych kilka miesięcy roku 2003 – praktycznie do rozpoczęcia rozmów z funduszem venture capital – firma była w fazie ciągłej budowy. Udało się nam nawiązać kontakt z A&D Medical, japońskim producentem sprzętu medycznego i zaczęliśmy pracować nad wprowadzeniem ich produktów na polski rynek. Rozpoczęliśmy także rozmowy z firmą Biomercia – amerykańskim producentem testów diagnostycznych – oraz producentem urządzeń pomiarowych, japońską firmą TANITA. Wówczas też dojrzeliśmy do tego, aby zacząć myśleć o budowaniu nie tylko firmy regionalnej, ale o zasięgu ogólnopolskim – chociaż w zasadzie od początku ten kierunek rozwoju był w naszych głowach.
Aby sfinansować te ambitne plany, potrzebowaliśmy kapitału. Dla banków byliśmy niewiarygodni – krótka historia oraz ujemny wynik. Zdecydowaliśmy się na nawiązanie kontaktu z funduszem venture capital. 

 

Wybór padł na Podlaski Fundusz Kapitałowy  ze względów lokalizacyjnych (nasza firma ma siedzibę w Białymstoku), jak również na ich podejście do finansowania przedsięwzięć, dające nam pełną swobodę działania. W przekonaniu funduszu do nas bardzo nam pomógł profesjonalny biznesplan, który sami przygotowaliśmy. Pokazaliśmy w nim dokładnie naszą 5-letnią strategię rozwoju z wszystkimi wyliczeniami, planem marketingowym, szacunkami wartości rynków w poszczególnych produktach, pokazaniem, ile chcemy tego rynku zdobyć, analizą konkurencji itd. Rzetelność naszego biznesplanu spodobała się funduszowi. Przekonała ich także atrakcyjność branży i nasze kilkuletnie doświadczenie.

 

Umowa inwestycyjna z funduszem przewidywała objęcie 33% udziałów za 150 tys. zł oraz pożyczkę w wysokości maks. do 650 tys. Sami równocześnie podnieśliśmy kapitał do 300 tys. zł. Finansowanie było uruchamiane w trzech transzach – pierwszą otrzymaliśmy w październiku 2003 r. Fundusz zaangażował się na 5 lat i zamierza się wycofywać etapami – pierwszy już za dwa lata. Zdecydowaliśmy, że najlepszym rozwiązaniem będzie odkupienie udziałów funduszu przez właścicieli.

Fundusz kontroluje wykonanie biznesplanu mając w radzie nadzorczej swojego przedstawiciela (przewodniczący rady).

 

Dzięki wzmocnieniu kapitałowemu możemy się szybko rozwijać. Działamy na rynku profesjonalnego sprzętu medycznego dla klinik i gabinetów lekarskich, ale mamy także sprzęt medyczny do użytku domowego. Obecnie kładziemy bardzo duży nacisk na rozwój drugiej bardzo ważnej dla nas grupy produktowej, jaką są testy diagnostyczne do użytku domowego – są to testy ciążowe, owulacyjne, testy wczesnego wykrywania chorób układu pokarmowego. To bardzo obiecujący dla nas rynek.

 

Wystarczy powiedzieć, że na początku roku sprzedawaliśmy zaledwie ok. 3000 testów miesięcznie, a obecnie ok. 30 tys. Nasz udział w rynku szacujemy już na 8–9%. Od początku tego roku notujemy znaczną dynamikę wzrostu sprzedaży. Pojawił się także zysk operacyjny, a zatrudnienie z początkowych kilku osób wzrosło do 16. Wzrosła też nasza wiarygodność wobec dostawców – kredyty kupieckie i odroczone terminy płatności mamy już prawie u wszystkich partnerów zagranicznych – również banki zaczynają przychylnie spoglądać w naszą stronę. Planujemy już przeprowadzkę do nowego magazynu, bo obecny „pęka w szwach”.

Byliśmy pewni, że nasz pomysł na biznes jest dobry. Przekonaliśmy także do niego innych – venture capital. Uczestnictwo funduszu to olbrzymie wsparcie, ale także większa odpowiedzialność i dlatego cały czas myślimy o tym, aby być o krok przed konkurencją.

 

Piotr Okoński – współzałożyciel i wiceprezes zarządu